-Oh, budzik... - pomyślałam.
Ledwo co wstałam. Wtorek. 7;20.
Dobra, muszę się ogarnąć. Spojrzałam na telefon i odrazu przypomniał mi się "Styles". Szlag.
Spięłam grzywkę do góry, umalowałam się i ubrałam mój ulubiony fioletowy sweter, krótkie, jeansowe spodenki i białe conversy.
Pi, pi - tak, ten dźwięk oznaczał, że autobus już jest pod domem.
Stylesa nie było, pewnie jeździ jakąś swoją furą, kurna. Spotkałam Sunny.
-Siemaneczko! - przywitała się wesoło koleżanka.
-Hej... muszę ci coś powiedzieć. - oznajmiłam.
-Ale... coś się stało? Mam się bać?
-Nie wiem. Wczoraj, jak wracałam ze szkoły spotkałam tego całego Stylesa...
-Boże! Harrego? Yhm... Coś się do ciebie czepiał? - mówiła zakłopotana Sunny.
-Nie... to znaczy...
Opowiedziałam jej wszystko zanim podjechałyśmy pod szkołę. Dziewczyna była zaskoczona.
Wysiadłyśmy szybko i poszłyśmy na lekcje. Na drugiej przerwie dostałam sms'a.
Piękna?! WTF. Zaczynam się go bać. Z resztą pomiędzy Sunny a Harrym coś musi być, bądź było...
-Ej... Patrz. - pokazałam sms'a Sunny.
-O mój boże! Przecież on ma dziewczyne a do ciebie zarywa... Harry Styles w samej osobie do ciebie... Nie chodzi o to Amy że jesteś brzydka, ale czemu do CIEBIE?! - odpowiada strasznie zdziwiona dziewczyna.
-Pójdę tam.
-Oszalałaś? Nie wiadomo co temu głupiemu człowiekowi do głowy strzeli...
Po tej krótkiej rozmowie "wyruszyłam" na spotkanie. Moje ręce były całe mokre od stresu, i do tego głowa mnie napieprzała jak cholera.
Okej. Jest tam.
Schowałam się za rogiem, ale przełamałam swój strach. Poszłam.
-Cześć... - powiedziałam cicho, ale z uśmiechem do chłopaka.
-Oh... Jesteś. - Harry odwzajemnił uśmiech.
-Hmm. Byłam ci do czegoś potrzebna?
-Chodzi o domówkę. Zależy mi żebyś była.
-Ledwo cię znam. Chociaż w sumie widzę sie trzeci raz na oczy. Nie znamy się - powiedziałam z dezaprobatą.
-Wiem. Może wyskoczysz gdzieś po szkole? - zapytał zaciskając szczękę. Jakby niechybnie się zdenerwował.
Odwróciłam się.
-Dlaczego stoisz do mnie tyłem? - zapytał budząc w sobie agresje.
-Bo tak mi się podoba. O co ci chodzi?! - stałam wciąż tyłem.
-A mi się nie podoba, że mnie olewasz.
-W dupie cię mam. - powiedziałam odrazu żałując.
Chłopak gwałtownie odwrócił mnie do siebie.
-Słuchaj, w tej szkole mnie się tak nie traktuje. - mocno chwycił za nadgarstek, na jego szyji pojawiły się żyły. Jakby miał zaraz wybuchnąć!
-Zostaw mnie... - wyszeptałam.
Harry nie wiedział co to litość. Po moich oczach widział, że byłam przerażona. Jednak nie ustępywał. Był zły.
Nagle rozległ się głos.
-Zostaw ją! - a była to Sunny. - Nie rób jej nic złego. Ona nie zasłużyła na to sobie. Tak jak i ja. Nie chce, żeby przeze mnie miała kłopoty. Zostaw ją - wybuchła płaczem.
W prawdzie, to co robił Harry bolało, ale nie miałam takiego uczucia, jakbym miała zaraz umierać. Coś musi się dziać w tej szkole...
-Kurwa mać! Pierdolę! - puścił moją rękę. I odszedł. Odszedł tak po prostu. Ze szkoły.
To był koniec tego dnia. Koniec. Razem z Sunny rozpłakałyśmy się jak dzieci, po wyjściu Harrego.
***
Następnego dnia, nie poszłam do szkoły, bo po dwóch dniach chodzenia do tego liceum, zraziło mnie to. Miałam ochotę leżeć w łóżku do pierdolonego południa.
I tak zrobiłam.
Kiedy tak leżałam i myślałam, usłyszałam dzwonek do drzwi, ale moja mama otworzyła (wolny dzień od pracy). Usłyszałam tylko jedno zdanie.
-Siema. Zawoła pani Amy?
Znałam ten akcent. Harry.
___________________________
Cześć to już 3 rozdział.
Jeśli przeczytałeś/aś zostaw komentarz :)
DZIĘKUJE
5 komów - next ^.^

O MAJ GOD XD *OOOOO*
OdpowiedzUsuńCUDOWNY! DAWAJ NEXTA! <3
EODODAEOERWPPEPJEFIEGUEWHIOIOPRWPOFJOPFJOP
Fauzjbsu boski 💜💜
OdpowiedzUsuńŚwietny ^^
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny?
/ Stylesowa :*
za dwa komy haha :))
OdpowiedzUsuń