poniedziałek, 5 stycznia 2015

Zmiany

Cześć!
Chciałam poinformować moich czytelników, że zaszły pewne zmiany dotyczące bloga.
Pierwsza zmieniona rzecz, to tytuł bloga. 
Druga zmieniona rzecz, to adres bloga.
Trzecia zmieniona rzecz to Madison Beer nie będzie grała już Sunny tylko Kaya Scodelario.
A czwarta rzecz jest taka, że wkrótce pojawi się nowy zwiastun :)
Zapraszam do czytania! 


Tina Scroppy

wtorek, 30 grudnia 2014

Chapter 3 - Świństwo

Bzzz... Bzzz... Bzzz...
-Oh, budzik... - pomyślałam.
Ledwo co wstałam. Wtorek. 7;20.
Dobra, muszę się ogarnąć. Spojrzałam na telefon i odrazu przypomniał mi się "Styles". Szlag.
Spięłam grzywkę do góry, umalowałam się i ubrałam mój ulubiony fioletowy sweter, krótkie, jeansowe spodenki i białe conversy.
Pi, pi - tak, ten dźwięk oznaczał, że autobus już jest pod domem.
Stylesa nie było, pewnie jeździ jakąś swoją furą, kurna. Spotkałam Sunny.
-Siemaneczko! - przywitała się wesoło koleżanka.
-Hej... muszę ci coś powiedzieć. - oznajmiłam.
-Ale... coś się stało? Mam się bać? 
-Nie wiem. Wczoraj, jak wracałam ze szkoły spotkałam tego całego Stylesa...
-Boże! Harrego? Yhm... Coś się do ciebie czepiał? - mówiła zakłopotana Sunny.
-Nie... to znaczy... 
Opowiedziałam jej wszystko zanim podjechałyśmy pod szkołę. Dziewczyna była zaskoczona.
Wysiadłyśmy szybko i poszłyśmy na lekcje. Na drugiej przerwie dostałam sms'a.



Piękna?! WTF. Zaczynam się go bać. Z resztą pomiędzy Sunny a Harrym coś musi być, bądź było...
-Ej... Patrz. - pokazałam sms'a Sunny.
-O mój boże! Przecież on ma dziewczyne a do ciebie zarywa... Harry Styles w samej osobie do ciebie... Nie chodzi o to Amy że jesteś brzydka, ale czemu do CIEBIE?! - odpowiada strasznie zdziwiona dziewczyna.
-Pójdę tam.
-Oszalałaś? Nie wiadomo co temu głupiemu człowiekowi do głowy strzeli...
Po tej krótkiej rozmowie "wyruszyłam" na spotkanie. Moje ręce były całe mokre od stresu, i do tego głowa mnie napieprzała jak cholera.
Okej. Jest tam. 
Schowałam się za rogiem, ale przełamałam swój strach. Poszłam.

-Cześć... - powiedziałam cicho, ale z uśmiechem do chłopaka.
-Oh... Jesteś. - Harry odwzajemnił uśmiech.
-Hmm. Byłam ci do czegoś potrzebna?
-Chodzi o domówkę. Zależy mi żebyś była.
-Ledwo cię znam. Chociaż w sumie widzę sie trzeci raz na oczy. Nie znamy się - powiedziałam z dezaprobatą.
-Wiem. Może wyskoczysz gdzieś po szkole? - zapytał zaciskając szczękę. Jakby niechybnie się zdenerwował.
Odwróciłam się.
-Dlaczego stoisz do mnie tyłem? - zapytał budząc w sobie agresje.
-Bo tak mi się podoba. O co ci chodzi?! - stałam wciąż tyłem.
-A mi się nie podoba, że mnie olewasz.
-W dupie cię mam. - powiedziałam odrazu żałując.
Chłopak gwałtownie odwrócił mnie do siebie.
-Słuchaj, w tej szkole mnie się tak nie traktuje. - mocno chwycił za nadgarstek, na jego szyji pojawiły się żyły. Jakby miał zaraz wybuchnąć! 
-Zostaw mnie... - wyszeptałam.
Harry nie wiedział co to litość. Po moich oczach widział, że byłam przerażona. Jednak nie ustępywał. Był zły. 
Nagle rozległ się głos.
-Zostaw ją! - a była to Sunny. - Nie rób jej nic złego. Ona nie zasłużyła na to sobie. Tak jak i ja. Nie chce, żeby przeze mnie miała kłopoty. Zostaw ją - wybuchła płaczem.
W prawdzie, to co robił Harry bolało, ale nie miałam takiego uczucia, jakbym miała zaraz umierać. Coś musi się dziać w tej szkole...
-Kurwa mać! Pierdolę! - puścił moją rękę. I odszedł. Odszedł tak po prostu. Ze szkoły.
To był koniec tego dnia. Koniec. Razem z Sunny rozpłakałyśmy się jak dzieci, po wyjściu Harrego.
***
Następnego dnia, nie poszłam do szkoły, bo po dwóch dniach chodzenia do tego liceum, zraziło mnie to. Miałam ochotę leżeć w łóżku do pierdolonego południa.
I tak zrobiłam.
Kiedy tak leżałam i myślałam, usłyszałam dzwonek do drzwi, ale moja mama otworzyła (wolny dzień od pracy). Usłyszałam tylko jedno zdanie.
-Siema. Zawoła pani Amy?
Znałam ten akcent. Harry.



___________________________
Cześć to już 3 rozdział.
Jeśli przeczytałeś/aś zostaw komentarz :)
DZIĘKUJE 

5 komów - next ^.^

sobota, 20 grudnia 2014

Chapter 2 - Kto to był?

Następny dzień. Wstałam jak zwykle wyglądając jak potwór...
Zaraz, zaraz... KTÓRA GODZINA?! JUŻ 7;30?!
Szybko zbiegłam po schodach na dół. Rodzice wyszli już dawno, a ja stałam jak ten cwel. Znowu pobiegłam na górę. Spojrzałam przez okno. Raz, dwa wybrałam ubrania. Termometr zewnętrzny wskazywał 25 stopni. Założyłam luźny, zwiewny t-shirt i krótkie jeansowe spodenki. Tempo było magiczne. Gdy, się ubrałam godzina to była 7;40. Następnie poszłam umyć zęby, uczesałam włosy w szybki kucyk i wyszłam. Nie wiem jak zdążyłam wyrobić się w 20 minut, bo zwykle to robie jakieś czterdzieści... 
Autobus szkolny już stał przed domem. Wbiegłam i zaczęłam szukać miejsca. W pojeździe było wiele ludzi... Zaczynając od całujących się par, do otyłych, piegowatych dzieciaków. Zupełnie nie wiedziałam gdzie mam usiąść, aż wkońcu znalazłam miejsce obok pewnej zamyślonej szatynki...
-Cześć. - odwróciła wzrok od szyby autobusu.
-Cześć. - odpowiedziałam.
-Jesteś tu nowa? - zapytała z zainteresowaniem. Jej oczy wyglądały na wiecznie rozmarzone.
-No w sumie. Masz jakieś imię? 
-Jestem Sunny a ty? - popatrzyła na mnie dziwnie.
-Amy.
Siedziałaśmy jeszcze chwilę w spokoju, aż wkońcu wypadł nasz przystanek. 
Grighandoom High School. Wysiadłyśmy razem, po czym Sunny oznajmiła.
-No to co, mamy jeszcze trochę do dzwonka. Chodź oprowadzę cię.
Spojrzałam na nią z aprobatą i poszłyśmy. 
Szkoła była wielka. Niektórzy patrzyli się na mnie jak na dziwaczkę, inni obojętnie. 
Sunny zwróciła się do woźnej, z wiadomością, że jestem nowa w szkole. Pani sprzątająca dała jej kluczyk, a ona wręczyła mi.
-Chodź pokażę ci twoją szafkę. - powiedziała nowa znajoma.
Szłyśmy przez długi korytarz, aż ktoś rzucił w naszą stronę.
-Ej, Słonko przyprowadziłaś tu kolejną ofiarę? Hehe. 
-Zamknij twarz, Styles. - powiedziała ponuro i cicho Sunny.
-Coś ty powiedziała?! - podszedł w jej stronę chłopak. Złapał ją gwałtownie za ramię. Bałam się cokolwiek powiedzieć.
-Jeszcze raz sobie na takie coś pozwolisz to zobaczymy. Wszyscy się dowiedzą. Nie pamiętasz?! - powiedział spokojnie "Styles". Ale to była tylko "cisza przed burzą".
Sunny pokiwała głową i odeszłyśmy. 
-Kto to był? - zapytałam ze zdziwieniem.
-Nie ważne. Nie pytaj się okej? - powiedziała ze smutkiem koleżanka.
Odmilkłam. Postanowiłam nic nie mówić, ale pomyślałam sobie na przyszłość, że muszę ją o to zapytać. Tylko trochę później.

***
Po szkole wracałam zupełnie sama. Było ciemniej niż zwykle, może dlatego że wszędzie były chmury. Nie odwracałam się za siebie, ale słyszałam jakieś kroki za sobą. Coraz bliżej i bliżej...
-Cześć... 
Odwróciłam się gwałtownie. Zobaczyłam za sobą wcześniej spotkanego w szkole "Stylesa".
-Harry jestem tak w ogóle... - ciągnął.
Bałam się, dlatego nic nie mówiłam.
-Może dasz się zaprosić na małą domówkę? W sobote u mnie.
-Nie znam cię. 
-No dawaj. Nie bój się.
Wyciągnął rękę. Zabrał mój telefon, który trzymałam w ręku. Coś wpisywał do swojego.
-Napiszę. - powiedział. Odwrócił się i poszedł.




Zapraszam do komentowania ;>
4 komy- next ;*

czwartek, 6 listopada 2014

Chapter 1 - Przeprowadzka


-Pośpiesz się! - mówiła do mnie mama, kręcąc głową - za pół godziny mamy samolot, a my nawet jeszcze nie wyjechaliśmy z domu.
-No, czekaj... - powiedziałam, pakując ostatnie rzeczy do walizki.
Tata czekał już przed domem i trąbił.
Wyszliśmy. Pobiegłam odrazu do bagażnika odkładając dwie ostatnie walizki.
Mama szeptała coś do taty, że sie guzdrzę.
Eh, cieszyłam się wkońcu, że wyjeżdżamy już z tego okropnego miasta...
Cholernie chciałabym zapomnieć o tym miejscu. Najgorsze dzieciństwo, najgorsze marzenia i najgorsza miłość. Jesteśmy.
-Szybko! - pośpieszała mama.
Wzięłam swoje dwie walizki i ruszyłam w stronę biletów. 
-Witamy. Samolot pierwsza klasa do Nowego Jorku? - zapytała pani obsługująca podróżników.
-Tak, oczywiście. - powiedział tata.
Nie byliśmy ubogą rodziną. Zawsze mieliśmy pieniędzy w dostatku. Tata pracował w Nowym Jorku. Miał swoją firmę z częściami samochodów. Mama była stomatologiem. Ale przecież to nie było ważne. Cieszyłam się jedynie z tego, że nie muszę już powracać do San Jose.
W samolocie zasnęłam i śniło mi się jedynie fioletowe niebo z gwiazdami. Obudziłam się tak dwie godziny później. 17.45.
Zrobiłam sobie standardowo #SELFIE.
Tak. Wiem, nie było idealne.
Jecieliśmy jeszcze tak przez półtorej godziny. Aż wkońcu dotarliśmy!
-Okej. Teraz walizki i hop do nowego domku - ucieszyła się mama. Jak widać tak samo miała dość San Jose.
Nasze nowe miejsce zamieszkania było prześliczne. Aż chciało się mieszkać. Cudowna willa z basenem, ogrodem... Poprzedni właściciele chyba naprawdę mieli wielki powód, aby z tąd odejść.
Weszłam. W środku było jeszcze piękniej niż na zewnątrz. Beżowe ściany. Kominek. Wielkie okna. A i jeszcze schody. Najbardziej byłam ciekawa piętra. Tata już wszystko urządził. 
Weszłam do pierwszego pokoju, ale tam stało wielkie łóżko małżeńskie. Pomyślałam, że pewnie rodziców. Przeszłam dalej. Łazienka. Trzasnęłam drzwiami. I wkońcu trzecie pomieszczenie. Ah... Mój pokój! Cudowne fioletowe ściany, zasłony, biurko, wielka szafa, regał z książkami i najwygodniejsze łóżko na jakim leżałam!
Przez okno widziałam nieruchliwą ulicę, kilka przechodniów na pobliskim chodniku, a w oddali park. Była wiosna, także wszystko zieleniało.
Zeszłam na dół, po moje rzeczy, narazie nie chciało mi się rozpakowywać, dlatego postanowiłam pocieszyć się łóżkiem, więc walnęłam się na nie i tak leżałam do wieczora. Jutro nowa szkoła. Nie wiem czy wytrzymam ten dzień. Nie nawidzę zawierać nowe znajomości, bo mogą się okazać więcej fałszywe, niż to sobie wyobrażam.



--------------------------------------------
No siema. Już pierwszy rozdział. Wiem, mało ekscytujący,
ale pierwszy rozdział zawsze taki i ta przeprowadzka.
Już niedługo drugi rozdział.


4 komów - NEXT :>

środa, 5 listopada 2014

PROLOG
Amy to zagubiona w życiu i pełna realizmu szesnastoletnia dziewczyna. Od zawsze nie radziła sobie z upokorzeniami i oblęgami ze strony innych koleżanek ze szkoły. Była raz nieszczęśliwie zakochana i na tyle jej wystarczy. Lecz pewnego dnia, kiedy idzie do nowej szkoły, na jej drodze zaskakuje ją tajemniczy chłopak... 

Już wkrótce pierwszy rozdział! :)
BOHATERZY 

Amy 









Harry

 







                                                            Zayn                                                                                              

                                                                                                                                                        
Sunny
 
  





Katie