Następny dzień. Wstałam jak zwykle wyglądając jak potwór...
Zaraz, zaraz... KTÓRA GODZINA?! JUŻ 7;30?!
Szybko zbiegłam po schodach na dół. Rodzice wyszli już dawno, a ja stałam jak ten cwel. Znowu pobiegłam na górę. Spojrzałam przez okno. Raz, dwa wybrałam ubrania. Termometr zewnętrzny wskazywał 25 stopni. Założyłam luźny, zwiewny t-shirt i krótkie jeansowe spodenki. Tempo było magiczne. Gdy, się ubrałam godzina to była 7;40. Następnie poszłam umyć zęby, uczesałam włosy w szybki kucyk i wyszłam. Nie wiem jak zdążyłam wyrobić się w 20 minut, bo zwykle to robie jakieś czterdzieści...
Autobus szkolny już stał przed domem. Wbiegłam i zaczęłam szukać miejsca. W pojeździe było wiele ludzi... Zaczynając od całujących się par, do otyłych, piegowatych dzieciaków. Zupełnie nie wiedziałam gdzie mam usiąść, aż wkońcu znalazłam miejsce obok pewnej zamyślonej szatynki...
-Cześć. - odwróciła wzrok od szyby autobusu.
-Cześć. - odpowiedziałam.
-Jesteś tu nowa? - zapytała z zainteresowaniem. Jej oczy wyglądały na wiecznie rozmarzone.
-No w sumie. Masz jakieś imię?
-Jestem Sunny a ty? - popatrzyła na mnie dziwnie.
-Amy.
Siedziałaśmy jeszcze chwilę w spokoju, aż wkońcu wypadł nasz przystanek.
Grighandoom High School. Wysiadłyśmy razem, po czym Sunny oznajmiła.
-No to co, mamy jeszcze trochę do dzwonka. Chodź oprowadzę cię.
Spojrzałam na nią z aprobatą i poszłyśmy.
Szkoła była wielka. Niektórzy patrzyli się na mnie jak na dziwaczkę, inni obojętnie.
Sunny zwróciła się do woźnej, z wiadomością, że jestem nowa w szkole. Pani sprzątająca dała jej kluczyk, a ona wręczyła mi.
-Chodź pokażę ci twoją szafkę. - powiedziała nowa znajoma.
Szłyśmy przez długi korytarz, aż ktoś rzucił w naszą stronę.
-Ej, Słonko przyprowadziłaś tu kolejną ofiarę? Hehe.
-Zamknij twarz, Styles. - powiedziała ponuro i cicho Sunny.
-Coś ty powiedziała?! - podszedł w jej stronę chłopak. Złapał ją gwałtownie za ramię. Bałam się cokolwiek powiedzieć.
-Jeszcze raz sobie na takie coś pozwolisz to zobaczymy. Wszyscy się dowiedzą. Nie pamiętasz?! - powiedział spokojnie "Styles". Ale to była tylko "cisza przed burzą".
Sunny pokiwała głową i odeszłyśmy.
-Kto to był? - zapytałam ze zdziwieniem.
-Nie ważne. Nie pytaj się okej? - powiedziała ze smutkiem koleżanka.
Odmilkłam. Postanowiłam nic nie mówić, ale pomyślałam sobie na przyszłość, że muszę ją o to zapytać. Tylko trochę później.
***
Po szkole wracałam zupełnie sama. Było ciemniej niż zwykle, może dlatego że wszędzie były chmury. Nie odwracałam się za siebie, ale słyszałam jakieś kroki za sobą. Coraz bliżej i bliżej...
-Cześć...
Odwróciłam się gwałtownie. Zobaczyłam za sobą wcześniej spotkanego w szkole "Stylesa".
-Harry jestem tak w ogóle... - ciągnął.
Bałam się, dlatego nic nie mówiłam.
-Może dasz się zaprosić na małą domówkę? W sobote u mnie.
-Nie znam cię.
-No dawaj. Nie bój się.
Wyciągnął rękę. Zabrał mój telefon, który trzymałam w ręku. Coś wpisywał do swojego.
-Napiszę. - powiedział. Odwrócił się i poszedł.
Zapraszam do komentowania ;>
4 komy- next ;*